Przerwany bieg życia. Syberyjskie wspomnienia nastolatka
  • Wydanie: drugie
  • Miejsce i rok: Lublin, Norbertinum, 2000
  • Objętość: 53, [2] s. + wklejka 2 s. cz.b. + mapa (wklejka)
  • Format: 147 x 208 mm
  • Oprawa: miękka klejona
  • ISBN: 83-7222-053-0
  • SERIA: Z Nieludzkiej Ziemi
  • Status: Nakład wyczerpany

Seria: „Z Nieludzkiej Ziemi”, tom II

 

Zima, ta pamiętna zima 1940 roku, była wyjątkowo mroźna i obfita w opady śnieżne. W sobotę rano, 10 lutego mama, jak zwykle każdej soboty, pojechała do przemyskiego więzienia z paczkami czystej bielizny i papierosów dla ojca i ks. Korpaka. Wróciła też jak zawsze około godziny 3.00 po południu. Tm razem jednak, nie zauważeni wcześniej przez nikogo z nas czekających na powrót mamy, weszli prawie tuż za nią enkawudzista z dwoma milicjantami. Jeszcze nie rozebraną z płaszcza i zimowego kapelusza mamę zapytał wchodzący enkawudzista: „Karnilja Cybulskaja?” – „Tak” – odpowiedziała mama z wyraźną rezygnacją w głosie, siadając na krześle. „Sabirajsia z wieszczami” – oznajmił urzędowym głosem pytający, a na kolejne zapytanie mamy: „Dokąd teraz?” – odburknął: „Uwidisz, eto peresielenije”. Mama bezradnie rozłożyła ręce, Hela (moja starsza siostra) poczęła cicho szlochać, powtarzając: „Ja już tatusia nie zobaczę”. Widząc ten chwilowy bezrad kobiety z trojgiem dzieci, jeden z milicjantów podszedł do mamy i wskazując na stojący obok kufer, szepnął: „Weź ciepłe rzeczy dla dzieci”. Był to chyba jedyny ludzki odruch, jaki z tamtych okupacyjnych dni zapamiętałem. A kiedy już wszystko, co można było zabrać, było wrzucone do kufra, a ten z kolei wyniesiony na czekające przed domem sanie, ja nagle zerwałem się i zacząłem biec do domu, a za mną milicjant z karabinem w ręku i okrzykiem: „Malczik, ty kuda?”. Ja, nie zwracając uwagi na jego okrzyki, wpadłem do pokoju, w którym mieszkaliśmy, wziąłem z szafki na książki atlas geograficzny Romera i z nim wróciłem na sanie. O dziwo, że poza okrzykiem milicjanta nie było żadnej innej reakcji. Mama tylko tak jakoś dziwnie, jakby bezwiednie, spytała: „Co to, atlas? A po go bierzesz?” – „Będziemy patrzeć, gdzie nas powiozą” – odpowiedziałem. Pogłaskała mnie tylko po głowie, ale w jej oczach dostrzegłem błysk zadowolenia, który w tym momencie powiedział mi, że była dumna z mojego przedsięwzięcia.

 

Fragment wspomnień

więcej o książce
zwiń
Polecane

Felietony i eseje o jagiellońskim duchu miasta Lublina

Zbiór opowiadań, których motywem przewodnim jest emigracja i związane z nią dylematy życiowe bohaterów.

Wspomnienia z posługi duszpasterskiej wśród deportowanych do Kazachstanu.

Książka o dojrzewaniu do ojcostwa