recenzje
Norbert Wojciechowski
Autor : Bronisław Wpadka
Tytuł : Archiwum obywatela RP. Zeszyt I. Dowcipy – kawały –witze – anegdoty
Żródło : Lublin, kultura i społeczeństwo, nr 4(40) Smutnie o dowcipach

    Norbert Wojciechowski jest osobą znaną w kraju i regionie, to ceniony wydawca, prezes oficyny Norbertinum, polityk, dokumentalista życia literackiego, naukowego, religijnego, społecznego. W czasie spotkań z czytelnikami lubi powtarzać zgrabną frazę zamieszczoną kiedyś w dzienniku Rzeczpospolita, że wydaje książki autorom z całego świata, od Cichosza do Miłosza. Nie informuje jednak już słuchaczy, że autorem tej błyskotliwej reklamy oficyny jest niżej podpisany.
    Długa jest lista książek i sukcesów Norbertinum, wspomnę o nowej inicjatywie prężnej oficyny, o archiwum obywatela PRL-u. Pierwszy, skromny zeszycik tej serii to Dowcipy – kawały – witze – anegdoty ukazał się w roku 2010 w opracowaniu samego prezesa.
    Nie wiadomo, dlaczego dziś, w nieodległej Polsce brakuje skondensowanego humoru politycznego – konstatuje Norbert Wojciechowski w przedmowie. Stąd przekorna refleksja  - pisze dalej – że w czasach dyktatury komunistycznej, gdy przejawy humoru politycznego były tropione i tępione (miały miejsce aresztowania i uwięzienia) – śmiech, humor, dowcip, kawał, anegdota były czymś pożądanym i stanowiły oazę wolności dla zniewolonego społeczeństwa.
    Jestem za wywodami Norberta Wojciechowskiego, a nawet przeciw! Tym sparafrazowanym zwrotem znanej wypowiedzi prezydenta Wałęsy podzielam myśl autora i jednocześnie się sprzeciwiam. Zgoda, złośliwych dowcipów na temat władzy krąży mniej niż kiedyś, rządzącą „partię miłości” popiera znaczna część społeczeństwa, że za kawały – zwłaszcza czynione wybrańcom narodu – też można trafić za kratki, o czym przekonał się niedawno pewien bloger. Humor, zjadliwość, śmiech pozostają groźne dla każdej ekipy, nawet wybranej w demokratycznych wyborach.
    Norbert Wojciechowski zapisywał antyrządowe dowcipy od roku 1978. Czy dzisiaj śmieszą?
Przeczytajmy pierwszy z brzegu.
„ Jaruzelski (w owym czasie Minister Obrony Narodowej) wręcza Gierkowi kartę powołania na ćwiczenia rezerwistów. – Ja nie mogę przyjąć tego powołania. Jestem bardziej potrzebny na stanowisku, które zajmuję... – Nie ma mowy o odroczeniu! Wszyscy rezerwiści w Pakcie Warszawskim, w „demoludach”, muszą odbyć ćwiczenia. Wszyscy, bez wyjątku! – Jadę do towarzysza Leonida, niech on zadecyduje... Pojechał. Towarzysz Leonid Breżniew po zapoznaniu się z całą sprawą napisał pismo, które oddał Gierkowi w zamkniętej kopercie. Gierek wręczył Jaruzelskiemu. Tekst pisma: Odroczyc. Jest jedynym żywicielem ZSRR.
    Smutny dowcip, inne również, ale publikacja udana. Gratuluję. Czekamy na kolejne zeszyty.

 

Bronisław Wpadka

czytaj dalej...