recenzje
Elżbieta Cichla-Czarniawska
Autor : Barbara Szymańska
Tytuł : Rozmowy poetki ze światem, „cofnij się popatrz”
Żródło : Elżbieta Cichla–Czarniawska „Usidleni” Gazeta Częstochowska 2012, nr 31/32: 9-29 VIII, s. 4

Zastanowienie, poetyckie i nastrojowe słowa przynosi czytelnikom opublikowany w lipcu br. przez Wydawnictwo Norbertinum, tom poezji Elżbiety Cichli-Czarniawskiej „Usidleni”. Jest to trzydziesta piąta książka tej znakomitej i wysoko cenionej przez krytyków literatury poetki. Elżbieta Cichla–Czarniawska otrzymała wiele wyróżnień i nagród. W 2008 roku za całokształt twórczości została uhonorowana Złotym Wawrzynem Literackim.
Tom Usidleni liczy kilkadziesiąt wierszy. Szczególną wartością książki jest prezentacja utworów najnowszych oraz wybór wierszy pochodzących m. in. ze zbiorów: Co za nas mówi (2011), Ruchome staloryty (2008), Moja sowa śnieżna (2006),  Wydarzenia pozorne i niepozorne (2004), Zabawa w chowanego (1998), Zamurowana dziupla (1997), Krążenie wzajemne (1974), czy Określając światłocień (1966).
Piotr Sanetra w Posłowiu pisze: „Tom obecny otwiera apokaliptyczną wizję końca dziejów, zamyka – czułe nachylenie ku stworzeniu doświadczającemu rzeczywistości, dojrzewającemu zarówno w cieniu wielkich epokowych katastrof, jak i w świetle pierwszego, a więc najczystszego widzenia każdej chwili. (...) Pomiędzy tymi biegunami przeżyć, nastrojów rozciąga się ogromna, napięta przestrzeń ludzkiej wędrówki przez życie”.
Układ zbioru wierszy polegający na odwróceniu chronologii, to decyzja ze wszech miar słuszna. Przedstawione obrazy zwracają uwagę na fakt, że jest to poezja precyzyjna, mądra i oparta na wnikliwej obserwacji przyrody, człowieka i przemijania. Wiersze Elżbiety Cichli-Czarniawskiej zarówno najnowsze, jak i dawne ukazują „najpiękniej niedostateczność i nieostateczność realnego świata.”
Warto czytać wiersze. Czytanie poezji jest spotkaniem z otaczającym nas światem
i człowiekiem.

 


Barbara Szymańska
 

czytaj dalej...
Autor : Jolanta Baziak
Tytuł : Elżbieta Cichla–Czarniawska i jej „Usidleni”
Żródło : Miesięcznik Literacki Akant, NR 11 (193), Rok XV LISTOPAD 2012

Czym jest recenzja? Zestawem refleksji i uwag piszącego, dywagacją na temat stylu i języka, wyrocznią dobre-złe analizą lub syntezą zapisaną znakami zdań empatią czytelniczą, powidokiem skojarzeń po wcześniejszych lekturach?
Jestem osobiście za recenzją „towarzyszącą”, jednak w tym przypadku niestety nie do końca adekwatną, bowiem nie znam całokształtu twórczości autorki tomiku (35 książka). Proponuję zatem prześledzić pewne tropy inspirujące poetkę i zatrzymać się na chwilę najpierw przy tytułowym Usidleni, co zresztą udatnie uczynił autor posłowia, Piotr Sanetra.
Takie spojrzenie z lotu ptaka na cały tom jest zasadne, jednak sugeruje pewne zamknięcie, zwężenie do pojedynczego tematu-pytania egzystencjalnego, wreszcie nawet jednoznacznej odpowiedzi.
Ile nas sprawdzono dotyczy poszczególnego osobowego przypadku. Akty urodzin, pasemka różnorodnych miłości (od matczynej po caritas) i zawsze samotne śmierci. Wszystko i nic więcej. Nic więcej? Te szczegóły po drodze, to właśnie poezja. Poezja poszczególnego przypadku, przypadek poszczególnej poezji.
Należy zaznaczyć, że tom jest wyborem pomyślanym w odwrotnej kolejności chronologicznej, uzupełnionym wierszami nowymi, pomieszczonymi na początku książki. Taki zabieg jest ryzykowny, aczkolwiek autorce udało się dokonać właściwego doboru liryków wokół wiodącego i trudnego tematu.
Poetka zaczęła od początku zajmować się kondycją człowieka w odpowiedzi na egzystencjalizm Heideggera, zakładający „wrzucenie” bytu w świat. Idąc dalej nazwała to „usidleniem”, z jakimś żalem do Stwórcy: „wszystko co ludzkie / zapisane palcem na piasku, wyśmiane przez pawiookie / zachody” (Chwile zastygłe) lub: „lawina czasu / nawet ślad po nich / zmiecie do przepaści” (staloryt z motywem). Wyobraźnia autorki podpowiedziała jej, że świat zostaje poczęty i umiera wraz z człowiekiem, „grzęzawiska wydarzeń przepaść życiorysów / tajemnice szczelnie zasklepionych sumień” (sprawy sporne), że materia bywa niespolegliwa, nie daje sie zamknąć w pojęciach: „i jest rzecz przeciw słowu / i słowo ? plagiat rzeczy” (my). „Nic pewnego, nic pewnego” i „syzyfowość”, wizja prawie katastroficzna. Co więcej poznanie drugiego człowieka, choćby najbliższego, kochanego, zatrzymuje się na nieprzekraczalnej granicy: „coś zadraśnie / tę między nami przestrzeń na pogodę / i wniebogłosy ozwie się na trwogę / nasza odrębność // dalej nie można // jest we mnie to miejsce / jest w tobie ciszy głęboka kolebka / trwajmy w skupieniu / na granicy lęku / przed tym co w nas” (poznanie). Nie tylko Heidegger patronuje tej poezji, ale i Kierkegaard (Bojaźń i drżenie. Choroba na śmierć; Albo-albo. Bóg jest tu raczej okrutnym konstruktorem bytu, potrafi: „zadawać pytania / pozbawiwszy uprzednio / daru odpowiedzi / oto szuka (z przelotu). Bóg gra ze światem ożywionym i nieożywionym w ruletkę : „wzburzony świat przeszyje / tajemniczy uśmiech / Wielkiego Krupiera” (ruletka). Bóg-krupier staje w opozycji do Boga-zegarmistrza z okresu oświeceniowego i nie wiadomo co tragiczniejsze , czy ironiczne zainteresowanie, czy też całkowity jego brak.
 ELŻBIETA CICHLA–CZARNIAWSKA uściśla nurtujący ją problemat bytu w liryku piękny świat którego połowa uleciała w niemą przestrzeń (próba opisu): „podejrzewaliśmy, że nie ma w y j ś c i a / z tej sytuacji / prawdopodobnie kiedyś / zostaliśmy usidleni / przez fakt w e j ś c i a”. I gdyby tylko pod kątem „usidlenia” czytać tomik, popadniemy w przygnębienie i nostalgię, jakąś niewysłowioną – jak to w poezji – niemożność wyjścia z mizernoty ludzkiej kondycji. Poetka jednak nie ograniczyła się do monochromatycznego postrzegania. W wierszu niezastąpione znajdziemy urokliwe pejzaże z wydobytym szczegółem: „może ten właśnie liść / który użycza łaski słońca”. Czytając wspominam poezję Kazimierza Hoffmana, jego umiłowanie szczegółu i wielokrotnie podkreślanego daru łaski. Łaską może być płacz po „sobie niewłasnej”, bezgłose rozmowy z motylem: „siedzi na mojej ręce / właściwie nic się nie dzieje // oboje prześwietleni żarliwym słońcem / w skupieniu czekamy na znak” (wypatrywanie) lub okazanie bolesnemu światu „szczypty czułości” (od – do). A może jeszcze inaczej, dziecięca bezradność, poddanie się nurtowi życia: „otwiera się rana tajemnicy / i nie pomaga / ani zachwyt ani szyderstwo” (plantacje). Nasz racjonalizm zawodzi w obliczu chwili, gdy „wilgotne źdźbło trawy dłoń mi liże // niemal szczęście – wyznaje wzruszająco poetka w liryku staloryt wietrznej nocy.
Z całego tomu tchnie, wbrew pozorom – stoicki wprawdzie, lecz wyczuwalny – optymizm, słychać głos w kwestii godności przemijania: „zdobądź się / na rozrzutny wysiłek mijania / w zachwyconym milczeniu” (powtarzaj światło). O, tak. Wreszcie wyznanie poetki w sprawie wiary: „kłamstwo że pogardzam ciałem / właściwie gardzę ideą – cenię co cielesne (...) ale jeśli mam ocaleć – niechaj ginie ciało” (staloryt przewrotny (Giloramo). Zakończę tę przygodę z tomikiem Elżbiety Cichli-Czarniawskiej wyimkiem z wiersza wyjaśnienie: „nie będziemy już spierać się o to / która droga dokąd prowadzi (...) ani przechodzić z zaklęsłym językiem / na stronę wieczności // ona sama przyjdzie do nas / i wszystko wyjaśni”.Polecam tom Usidleni czytelnikom ku refleksji i samodzielnego wyłowienia smakowitych metafor.



 

czytaj dalej...
Autor : Stefan Jurkowski
Tytuł : Precyzyjny przekaz nieskończoności

Autorka kilkunastu tomów poezji, wielu powieści, w tym biograficznych (m. in. o Jalu Kurku i Władysławie Sebyle), szeregu esejów, recenzji, artykułów prasowych – Elżbieta Cichla–Czarniawska znowu zaznaczyła swoją obecność tomikiem Co za nas mówi.
Tytuł ten świetnie wyjaśnia wiersz zaczynający się takim właśnie wersem: „co za nas mówi / gdy nie zostaje nawet cień / gdy unieważnione są kroki / zatarte ślady słów”. Chodzi tutaj o tajemniczy, niedający się zdefiniować metafizyczny przekaz dotyczący ludzkiej egzystencji, jej sensu, jej filozoficznych uzasadnień. Przekaz – dodajmy – niepełny, bo przecież inny nie jest możliwy. Autorka mówi o determinacji, jakiej poddane jest ludzkie życie, o tajemnicach, które dzieją się na naszych oczach, ale w dużej mierze umykają naszym instrumentom poznawczym, naszemu oglądowi i rozumieniu świata. Są wpisane w rzeczywistość jako jej część integralna, której człowiek nie jest w stanie „wypreparować”. „Podążamy niemi / przez utajoną wiosnę // sens odlatuje / za jej krawędzie”. Otóż to. Poetka mówi o bezsilności poznawczej, rzec by: wyższego rzędu. Rzeczywistość bowiem ma tutaj dwa sensy. Jeden potoczny, niemal codzienny. Wiemy, do czego dążymy lub chcemy dążyć, zdajemy sobie sprawę z potocznego znaczenia słów, rzeczy, następstw. I to jeszcze nie przekracza ludzkich możliwości poznania. A drugi sens, to zakryty przed intelektem tajemniczy „sens sensów”. To ustawiczne pytanie, które powraca w wierszach Cichli-Czarniawskiej: po co to wszystko? Kto nas postawił wobec życia , wyborów, takich a nie innych działań i konieczności? Jaki jest ogólny sens świata oraz naszego trwania. Jest to zarazem pytanie o autentyczność i tożsamość. Bo prz[...] za nas mówi”,skoro człowiek nie [...] wypowiedzieć nieosiągalnego [...] (i ostatecznego) słowa. Tylko co m[...] Czy to jakiś byt osobowy, ów Wiel[...] czuwający nad kosmiczną ruletą, wspomina poetka w jednym z utworów [...] też ogólne prawo, jakiemu jesteś[...]szeni podlegać; które niejako nas[...] warunkuje zarazem nasze istnienie[...]
Jednakże poetka nie stawia [...] wprost, nie daje ani też nie oczekuje odpowiedzi. Te pytania stale po[...] podskórnym nurcie wierszy, w aurz[...]go niepokoju, w rejestrowaniu [...] z ontologicznej konieczności, obraz [...] Cichla-Czarniawska konstruuje swo[...] w taki sposób, aby stanowiły one za[...] do dialogu, dawały asumpt do refleksji[...]kowały wyobraźnię i wrażliwośc od[...] wszystko jest tutaj niby zwyczajne, [...] się jak najbardziej na swoim miejscu [...]tykamy ludzi, podziwiamy pejzaże, [...]ny rozmaitszym emocjom. Pod[...]czny dostrzega świetlisty poranek [...] lekkie obłoki, ale nie tylko. Widzi [...]”wschód końca / świata / w prze[...]. Zauważa w zwyczajnym obrazie [...] zwykłego, niepokojącego, co może [...] dla nas jakieś ukryte, intuicyjnie [...]wane przesłanie. Od kogo? To dalej [...] tajemnicą. I tak byc musi, bo owa [...] stanowi czść składowąopisywaną [...] poetkę rzeczywistości.
 Inspiracją dla tych wierszy jest nic [...]ak właśnie poczucie złożoności i miarowości świata, które tutaj staje  [...]ym warunkiem jego istnienia. Poe[...] aga Cichli-Czarniawskiejkoncen[...] – jeśli tak można powiedzieć – na [...]ie wielowymiarowości, jaka umyka [...]emu słowu, a zatem ludzkiemu po[...].Wiersze sytuuja sie więc pomiędzy  [...] domysłem  - co znaczy, że autorka [...] własnemu oglądowi świata; własne[...]taj: ludzkiemu) słowu – które także [...]ewne, zniszczalne i „nie pomaga / [...] wyt ani szyderstwo”.
Utwory Cichli-Czarniawskiej są pozbawione wszelkiego dydaktyzmu, nie odnoszą się do żadnej ortodoksji. Nie pretendują też do posiadania choćby cząstki filozoficznego kamienia. Stanowią pytanie albo lepiej: zapis indywidualnej, lecz jednoznacznie zuniwersalizowanej niepewności egzystencjalnej, eschatologicznej. Są zarazem osadzone mocno w zastanym konkrecie, który nie jest tutaj kwestionowany czy analizowany. Istotny walor tej poezji stanowi dystans stonowanie emocji, artystyczna świadomość, wyczucie słowa, a co za tym idzie oszczędna , celna  i czytelna metaforyka.
Poetka posługuje się bardzo prostym, precyzyjnym językiem pozbawionym zbędnych ozdobników. Ale dzięki temu bardzo ekspresyjnym, „wiarygodnym”. Wielką role w tej poezji odgrywa wyobraźnia. Wprawdzie język – jako się rzekło – jest prosty, klarowny, ale też bogato inkrustowany pomysłowymi, oryginalnymi poetyckimi „zauważeniami”. Ów cytowany wyżej wschód końca świata, gęstniejący mrok, który potrąca listki powietrza, wzmożona aktywność rozpryśniętego wokół słońca – to przykłady owej poetyckiej pomysłowości, artystycznych olśnień potęgujących ekspresję i atrakcyjność wierszy. Bo dbałość o kompozycję poetyckiej wypowiedzi, jej nośność, oszczędność, przy maksymalnym nasyceniu treścią – to cechy poezji Elżbiety Cichli-Czarniawskiej; poezji, która językiem prostym mówi o rzeczach skomplikowanych, „wrażliwym palcemznaczy / niedostrzegalny wymiar bycia // przekaz nieskończoności”.

 

czytaj dalej...
Autor : Barbara Szymańska
Tytuł : Rozmowy poetki ze światem, „Cofnij się popatrz”
Żródło : Gazeta Częstochowska”2012, nr 31/32: 9-29 VIII, s. 4

Zastanowienie, poetyckie i nastrojowe słowa przynosi czytelnikom opublikowany w lipcu br. przez Wydawnictwo Norbertinum tom poezji Elżbiety Cichli-Czarniawskiej Usidleni. Jest to trzydziesta piąta książka tej znakomitej i wysoko cenionej przez krytyków literatury poetki. Elżbieta Cichla-Czarniawska otrzymała wiele wyróżnień i nagród. W 2008 roku za całokształt twórczości została uhonorowana Złotym Wawrzynem Literackim.
Tom Usidleni liczy kilkadziesiąt wierszy. Szczególną wartością książki jest prezentacja utworów najnowszych oraz wybór wierszy pochodzących m. in. ze zbiorów: Co za nas mówi (2011), Ruchome staloryty (2008), Moja sowa śnieżna (2006), Wydarzenia pozorne i niepozorne (2004), Zabawa w chowanego (1998), Zamurowana dziupla (1997), Krążenie wzajemne (1974), czy Określając światłocień (1966).
Piotr Sanetra w posłowiu pisze: „Tom obecny otwiera apokaliptyczną wizję końca dziejów, zamyka – czułe nachylenie ku stworzeniu doświadczającemu rzeczywistości, dojrzewającemu zarówno w cieniu wielkich epokowych katastrof, jak i w świetle pierwszego, a więc najczystszego widzenia każdej chwili. (...) Pomiędzy tymi biegunami przeżyć, nastrojów rozciąga się ogromna, napięta przestrzeń ludzkiej wędrówki przez życie.”       
Układ zbioru wierszy polegający na odwróceniu chronologii, to decyzja ze wszech miar słuszna. Przedstawione obrazy zwracają uwagę na fakt, że jest to poezja precyzyjna, mądra i oparta na wnikliwej obserwacji przyrody, człowieka i przemijania. Wiersze Elżbiety Cichli-Czarniawskiej zarówno najnowsze, jak i dawne ukazują „najpiękniej niedostateczność i nieostateczność realnego świata.”
Warto czytać wiersze. Czytanie poezji jest spotkaniem z otaczającym nas światem
i człowiekiem.

Barbara Szymańska
.

czytaj dalej...
Autor : Jolanta Baziak
Tytuł : Elżbieta Cichla–Czarniawska i jej „Usidleni”
Żródło : Miesięcznik Literacki Akant, NR 11 (193), Rok XV LISTOPAD 2012
Czym jest recenzja? Zestawem refleksji i uwag piszącego, dywagacją na temat stylu i języka, wyrocznią dobre-złe analizą lub syntezą zapisaną znakami zdań empatią czytelniczą, powidokiem skojarzeń po wcześniejszych lekturach?
Jestem osobiście za recenzją „towarzyszącą”, jednak w tym przypadku niestety nie do końca adekwatną, bowiem nie znam całokształtu twórczości autorki tomiku (35 książka). Proponuję zatem prześledzić pewne tropy inspirujące poetkę i zatrzymać się na chwilę najpierw przy tytułowym Usidleni” co zresztą udatnie uczynił autor posłowia, Piotr Sanetra.
Takie spojrzenie z lotu ptaka na cały tom jest zasadne, jednak sugeruje pewne zamknięcie, zwężenie do pojedynczego tematu-pytania egzystencjalnego, wreszcie nawet jednoznacznej odpowiedzi.
Ile nas sprawdzono dotyczy poszczególnego osobowego przypadku. Akty urodzin, pasemka różnorodnych miłości (od matczynej po caritas) i zawsze samotne śmierci. Wszystko i nic więcej. Nic więcej? Te szczegóły po drodze, to właśnie poezja. Poezja poszczególnego przypadku, przypadek poszczególnej poezji.
Należy zaznaczyć, że tom jest wyborem pomyślanym w odwrotnej kolejności chronologicznej, uzupełnionym wierszami nowymi, pomieszczonymi na początku książki. Taki zabieg jest ryzykowny, aczkolwiek autorce udało się dokonać właściwego doboru liryków wokół wiodącego i trudnego tematu.
Poetka zaczęła od początku zajmować się kondycją człowieka w odpowiedzi na egzystencjalizm Heideggera, zakładający „wrzucenie” bytu w świat. Idąc dalej nazwała to „usidleniem”, z jakimś żalem do Stwórcy: „wszystko co ludzkie / zapisane palcem na piasku, wyśmiane przez pawiookie / zachody” (Chwile zastygłe) lub: „lawina czasu / nawet ślad po nich / zmiecie do przepaści” (staloryt z motywem). Wyobraźnia autorki podpowiedziała jej, że świat zostaje poczęty i umiera wraz z człowiekiem, „grzęzawiska wydarzeń przepaść życiorysów / tajemnice szczelnie zasklepionych sumień” (sprawy sporne), że materia bywa niespolegliwa, nie daje sie zamknąć w pojęciach: „i jest rzecz przeciw słowu / i słowo ? plagiat rzeczy” (my). „Nic pewnego, nic pewnego” i „syzyfowość”, wizja prawie katastroficzna. Co więcej poznanie drugiego człowieka, choćby najbliższego, kochanego, zatrzymuje się na nieprzekraczalnej granicy: „coś zadraśnie / tę między nami przestrzeń na pogodę / i wniebogłosy ozwie się na trwogę / nasza odrębność // dalej nie można // jest we mnie to miejsce / jest w tobie ciszy głęboka kolebka / trwajmy w skupieniu / na granicy lęku / przed tym co w nas” (poznanie). Nie tylko Heidegger patronuje tej poezji, ale i Kierkegaard (Bojaźń i drżenie. Choroba na śmierć; Albo-albo. Bóg jest tu raczej okrutnym konstruktorem bytu, potrafi: „zadawać pytania / pozbawiwszy uprzednio / daru odpowiedzi / oto szuka (z przelotu). Bóg gra ze światem ożywionym i nieożywionym w ruletkę : „wzburzony świat przeszyje / tajemniczy uśmiech / Wielkiego Krupiera” (ruletka). Bóg-krupier staje w opozycji do Boga-zegarmistrza z okresu oświeceniowego i nie wiadomo co tragiczniejsze , czy ironiczne zainteresowanie, czy też całkowity jego brak.
Elżbieta-Cichla Czarniawska uściśla nurtujący ją problemat bytu w liryku piękny świat którego połowa uleciała w niemą przestrzeń (próba opisu): „podejrzewaliśmy, że nie ma w y j ś c i a / z tej sytuacji / prawdopodobnie kiedyś / zostaliśmy usidleni / przez fakt
w e j ś c i a”.
I gdyby tylko pod kątem „usidlenia” czytać tomik, popadniemy w przygnębienie i nostalgię, jakąś niewysłowioną – jak to w poezji – niemożność wyjścia z mizernoty ludzkiej kondycji. Poetka jednak nie ograniczyła się do monochromatycznego postrzegania. W wierszu niezastąpione znajdziemy urokliwe pejzaże z wydobytym szczegółem: „może ten właśnie liść / który użycza łaski słońca”. Czytając wspominam poezję Kazimierza Hoffmana, jego umiłowanie szczegółu i wielokrotnie podkreślanego daru łaski. Łaską może być płacz po „sobie niewłasnej”, bezgłose rozmowy z motylem: „siedzi na mojej ręce / właściwie nic się nie dzieje // oboje prześwietleni żarliwym słońcem / w skupieniu czekamy na znak” (wypatrywanie) lub okazanie bolesnemu światu „szczypty czułości” (od – do). A może jeszcze inaczej, dziecięca bezradność, poddanie się nurtowi życia: „otwiera się rana tajemnicy / i nie pomaga / ani zachwyt ani szyderstwo” (plantacje). Nasz racjonalizm zawodzi w obliczu chwili, gdy „wilgotne źdźbło trawy dłoń mi liże // niemal szczęście – wyznaje wzruszająco poetka w liryku staloryt wietrznej nocy.
Z całego tomu tchnie, wbrew pozorom – stoicki wprawdzie, lecz wyczuwalny – optymizm, słychać głos w kwestii godności przemijania: „zdobądź się / na rozrzutny wysiłek mijania / w zachwyconym milczeniu” (powtarzaj światło). O, tak. Wreszcie wyznanie poetki w sprawie wiary: „kłamstwo że pogardzam ciałem / właściwie gardzę ideą – cenię co cielesne (...) ale jeśli mam ocaleć – niechaj ginie ciało” (staloryt przewrotny (Giloramo). Zakończę tę przygodę z tomikiem Elżbiety Cichli-Czarniawskiej wyimkiem z wiersza wyjaśnienie: „nie będziemy już spierać się o to / która droga dokąd prowadzi (...) ani przechodzić z zaklęsłym językiem / na stronę wieczności // ona sama przyjdzie do nas / i wszystko wyjaśni”.
Polecam tom Usidleni czytelnikom ku refleksji i samodzielnego wyłowienia smakowitych metafor.

 
czytaj dalej...
Autor : Stefan Jurkowski
Tytuł : Precyzyjny przekaz nieskończoności

Autorka kilkunastu tomów poezji, wielu powieści, w tym biograficznych (m. in. o Jalu Kurku i Władysławie Sebyle), szeregu esejów, recenzji, artykułów prasowych - Elżbieta Cichla–Czarniawska znowu zaznaczyła swoją obecność tomikiem Co za nas mówi.
Tytuł ten świetnie wyjaśnia wiersz zaczynający się takim właśnie wersem: „co za nas mówi / gdy nie zostaje nawet cień / gdy unieważnione są kroki / zatarte ślady słów”. Chodzi tutaj o tajemniczy, niedający się zdefiniować metafizyczny przekaz dotyczący ludzkiej egzystencji, jej sensu, jej filozoficznych uzasadnień. Przekaz – dodajmy – niepełny, bo przecież inny nie jest możliwy. Autorka mówi o determinacji, jakiej poddane jest ludzkie życie, o tajemnicach, które dzieją się na naszych oczach, ale w dużej mierze umykają naszym instrumentom poznawczym, naszemu oglądowi i rozumieniu świata. Są wpisane w rzeczywistość jako jej część integralna, której człowiek nie jest w stanie „wypreparować”. „Podążamy niemi / przez utajoną wiosnę // sens odlatuje / za jej krawędzie”. Otóż to. Poetka mówi o bezsilności poznawczej, rzec by: wyższego rzędu. Rzeczywistość bowiem ma tutaj dwa sensy. Jeden potoczny, niemal codzienny. Wiemy, do czego dążymy lub chcemy dążyć, zdajemy sobie sprawę z potocznego znaczenia słów, rzeczy, następstw. I to jeszcze nie przekracza ludzkich możliwości poznania. A drugi sens, to zakryty przed intelektem tajemniczy „sens sensów”. To ustawiczne pytanie, które powraca w wierszach Cichli-Czarniawskiej: po co to wszystko? Kto nas postawił wobec życia , wyborów, takich a nie innych działań i konieczności? Jaki jest ogólny sens świata oraz naszego trwania. Jest to zarazem pytanie o autentyczność i tożsamość. Bo prz[...] za nas mówi”,skoro człowiek nie [...] wypowiedzieć nieosiągalnego [...] (i ostatecznego) słowa. Tylko co m[...] Czy to jakiś byt osobowy, ów Wiel[...] czuwający nad kosmiczną ruletą, wspomina poetka w jednym z utworów [...] też ogólne prawo, jakiemu jesteś[...]szeni podlegać; które niejako nas[...] warunkuje zarazem nasze istnienie[...]
Jednakże poetka nie stawia [...] wprost, nie daje ani też nie oczekuje odpowiedzi. Te pytania stale po[...] podskórnym nurcie wierszy, w aurz[...]go niepokoju, w rejestrowaniu [...] z ontologicznej konieczności, obraz [...] Cichla-Czarniawska konstruuje swo[...] w taki sposób, aby stanowiły one za[...] do dialogu, dawały asumpt do refleksji[...]kowały wyobraźnię i wrażliwość od[...] wszystko jest tutaj niby zwyczajne, [...] się jak najbardziej na swoim miejscu [...]tykamy ludzi, podziwiamy pejzaże, [...]ny rozmaitszym emocjom. Pod[...]czny dostrzega świetlisty poranek [...] lekkie obłoki, ale nie tylko. Widzi [...]”wschód końca / świata / w prze[...]. Zauważa w zwyczajnym obrazie [...] zwykłego, niepokojącego, co może [...] dla nas jakieś ukryte, intuicyjnie [...]wane przesłanie. Od kogo? To dalej [...] tajemnicą. I tak byc musi, bo owa [...] stanowi część składową opisywaną [...] poetkę rzeczywistości.
Inspiracją dla tych wierszy jest nic [...]ak właśnie poczucie złożoności i miarowości świata, które tutaj staje  [...]ym warunkiem jego istnienia. Poe[...] aga Cichli-Czarniawskiejkoncen[...] – jeśli tak można powiedzieć – na [...]ie wielowymiarowości, jaka umyka [...]emu słowu, a zatem ludzkiemu po[...].Wiersze sytuuja sie więc pomiędzy  [...] domysłem  - co znaczy, że autorka [...] własnemu oglądowi świata; własne[...]taj: ludzkiemu) słowu – które także [...]ewne, zniszczalne i „nie pomaga / [...] wyt ani szyderstwo”.
Utwory Cichli-Czarniawskiej są pozbawione wszelkiego dydaktyzmu, nie odnoszą się do żadnej ortodoksji. Nie pretendują też do posiadania choćby cząstki filozoficznego kamienia. Stanowią pytanie albo lepiej: zapis indywidualnej, lecz jednoznacznie zuniwersalizowanej niepewności egzystencjalnej, eschatologicznej. Są zarazem osadzone mocno w zastanym konkrecie, który nie jest tutaj kwestionowany czy analizowany. Istotny walor tej poezji stanowi dystans stonowanie emocji, artystyczna świadomość, wyczucie słowa, a co za tym idzie oszczędna , celna  i czytelna metaforyka.
Poetka posługuje się bardzo prostym, precyzyjnym językiem pozbawionym zbędnych ozdobników. Ale dzięki temu bardzo ekspresyjnym, „wiarygodnym”. Wielką role w tej poezji odgrywa wyobraźnia. Wprawdzie język – jako się rzekło – jest prosty, klarowny, ale też bogato inkrustowany pomysłowymi, oryginalnymi poetyckimi „zauważeniami”. Ów cytowany wyżej wschód końca świata, gęstniejący mrok, który potrąca listki powietrza, wzmożona aktywność rozpryśniętego wokół słońca – to przykłady owej poetyckiej pomysłowości, artystycznych olśnień potęgujących ekspresję i atrakcyjność wierszy. Bo dbałość o kompozycję poetyckiej wypowiedzi, jej nośność, oszczędność, przy maksymalnym nasyceniu treścią – to cechy poezji Elżbiety Cichli-Czarniawskiej; poezji, która językiem prostym mówi o rzeczach skomplikowanych, „wrażliwym palcemznaczy / niedostrzegalny wymiar bycia // przekaz nieskończoności”.

 

czytaj dalej...