recenzja
Autor : Piotr Szewc
Tytuł :
Żródło : „Nowe Książki” 2013, nr 12, s. 78

Wiersze Henryka J. Kozaka (ur. 1945), autora kilkunastu tomów poetyckich i prozaika, związanego z Podlasiem i Lublinem, gdzie studiował i mieszka, przekroczyły obieg lokalny; tłumaczono je i nagradzano (m. in. nagrody im. J. Czechowicza, J. Łobodowskiego i J. I. Kraszewskiego). Jest to poezja osobista – podmiot wypowiada się w swoim imieniu, notuje własne doświadczenia i obserwacje. Można powiedzieć, że autor Ballady o przemijaniu pisze o sobie, co nietrudno sprawdzić, odwołując się do mnóstwa przywołanych realiów miejsca i czasu. Są więc te wiersze rodzajem diariusza, zapisem na wskroś prywatnym, szczerym i często żarliwym. Świat realny – dzisiejszy i wspomniany – ma tu pierwszeństwo przed wszelką fantasmagorią. Autor niechętny jest też fikcji. Wyobraźnię powściąga uprzywilejowane w twórczości Kozaka prawdopodobieństwo i to, co było (czyli wciąż jest) naprawdę. Jeśli w Tamtych latach  przywołuje obraz czerwonych krów na łańcuchu na łąkach równin Podlasia ,widzimy jak żywe i mamy pewność, że poeta mówi o cząstce swojego sielskiego dzieciństwa.
Ta poezja dzieje się pomiędzy: ani nie przedstawia jedynie dnia dzisiejszego, ani nie obraca się wyłącznie w przeszłości, ani nie jest tylko tu, ani nie jest też tylko tam. Obraca się w różnych, tożsamych dla poety światach. Godzi je i zespala drogą życiową, doświadczeniem, umiejętnościami, wrażliwością. W Magicznym Podlasiu, powiększając skalę autorefleksji i uwydatniając jej wymowę, swoje ucieczki bohater tłumaczy nieznajomością (w domyśle tego, co lepsze): „mijały lata a ja / wciąż nie wiedziałem / gdzie być / a potem / zostać // uciekałem zewsząd nawet / z miejsc ładnych i bezpiecznych / bogatych w złoto / i akcje”. Poezja Kozaka nie mogła spodziewać się bardziej płodnej poznawczo okoliczności. Gdziekolwiek był, poeta siebie zostawiał; gdziekolwiek się przenosił, zabierał siebie wczorajszego. Wiersze destylują ten dynamizm, równoważą go, stale na nowo układają. Wspomnienie ubogiego dzieciństwa ma i dziś wartość większą niż sentymentalną, w Drugiej wersji życiorysu czytamy: „Urodziłem się w chacie krytej strzechą / i bez podłogi”.

Pogodzony ze sobą, a jednocześnie niepogodzony i zaciekawiony światem, w którym przyszło mu żyć, poeta krąży nad wyraźnymi i mało czytelnymi znakami, których doświadcza. W Dawno temu na Podlasiu wzywa go na msze kościelna sygnaturka, w Szczęśliwym życiu, świętując urodziny, podmiot cytuje matkę: „O rok przeżyłeś ojca powiedziała / Chyba z wyrzutem”. Jest się nad czym zastanowić. To wyjątki z tomiku, ale każą zapytać: co one dla autora znaczą, dlaczego zostały zapisane? Kozak o tyle jest poetą, o ile towarzyszy mu pamięć i świadomość, że nie wie, dlaczego coś się w jego życiu wydarzyło oraz jaką ma teraz wartość. Poezja porządkuje fakty i z uporem wynosi na powierzchnię okruchy niemal zamierzchłe, coraz mniej czytelne, na swój sposób oczywiste, bo kiedyś powszednie, upominające się o prawo do upamiętnienia i włączenia do dzisiejszych emocji. Tak oto mozaika poezji Henryka J. Kozaka nie przestaje się układać w nowy wzór.

 

Piotr Szewc