„...was na to zdies priwiezli, sztob wy podochli”. Kazachstan 1940-1946
  • Wydanie: trzecie zmienione i uzupełnione
  • Miejsce i rok: Lublin, Norbertinum, 2012
  • Objętość: 312, [5] s. + 16 s. il. cz.b. + mapa
  • Format: 147 x 208 mm
  • Oprawa: miękka klejona
  • ISBN: 978-83-7222-432-3
  • ISSN: 1508-7956
  • SERIA: Z nieludzkiej ziemi
28,00 PLN

W 2002 r. książka została uhonorowana, ufundowaną przez Marię Ginter, nagrodą za najlepszą książkę wspomnieniową roku. Nagrodę przyznał warszawski Klub Księgarza.

 

Seria: „Z nieludzkiej ziemi”, tom I

 

O książce

Książka przedstawia losy rodziny Jonkajtysów, która w nocy 13 kwietnia 1940 r. została deportowana do północnego Kazachstanu. Wywózka od pierwszej chwili była dla nich wyrokiem śmierci: „was na to zdies’ prywiezli, sztob wy podochli”. Rodzina Jonkajtysów przez sześć lat zesłania na „nieludzkiej ziemi” doświadczała cierpień fizycznych i psychicznych, brutalnego sowieckiego totalitaryzmu, dążącego do pozbawienia ich tożsamości narodowej, godności i człowieczeństwa. 30 marca 1946 r. Jonkajtysowie powrócili do Kraju.

Oprócz tekstu wspomnień, książka zawiera Aneksy, w ramach których opublikowano: artykuł przybliżający tematykę zsyłek, fragment audycji Radia „Wolna Europa” omawiającej wspomnienia, poezję patriotyczną (Artur Oppman, Feliks Konarski, Marian Jonkajtys), korespondencję z Kazachstanu, jaką Jonkajtysowie prowadzili z rodziną w Polsce, biogramy członków rodziny Jonkajtysów, zbiór rodzinnych fotografii sprzed wojny i po powrocie z zsyłki.

„Zostaliście przesiedleni zgodnie z prawem i wyrokiem. Nie ma podstaw do zmiany decyzji!” Po takiej odpowiedzi nic nie pozostawało kobietom, tylko zdać się na wyroki Opatrzności. [...]
Najbardziej interesujące opisy w książce to te, które w drobiazgowy sposób ukazują twardą walkę tych dzielnych kobiet i dziewczyn z twardym losem. Na przykład – jak autorka, imając się różnych zajęć, aby wspomóc rodzinę, nauczyła się murować piece, a nawet została kołchozowym zdunem. Tak prozaiczna rzecz jak lepienie pieców staje się pod jej piórem sprawą niezwykłej wagi i urasta do rangi symbolicznej. W czasie czytania tej książki powoli zżywamy się z całą rodziną Januszkiewiczów, przenosimy się z izby do izby, z kołchozu do kołchozu, patrzymy, jak po każdej przeprowadzce wieszają nad drzwiami krzyż, stawiają miniaturowe popiersie Marszałka Piłsudskiego, wieszają emblemat narodowy – Białego Orła wyszytego na jedwabiu, jak przygotowują się uroczyście do obchodzenia świąt katolickich, śpiewają pieśni religijne i patriotyczne, uczą dzieci historii ojczystej i literatury. I to wszystko w warunkach urągających najprostszym wymaganiom człowieka cywilizowanego, wśród ciągłej walki z insektami, głodem, mrozem, chorobami. Przecież nawet zapałek przeważnie nie było i ogień trzeba było zdobywać za pomocą krzesania”.

(Fragment audycji Radia „Wolna Europa” pod tytułem Panowie z Polszy w Kazachstanie, omawiającej wspomnienia Grażyny Jonkajtys-Luby, wydane w 1981 r. przez Instytut Literacki w Paryżu, pod pseud. Maria Januszkiewicz. Audycję nadano zimą 1984 r.)

więcej o książce
zwiń