W hołdzie Św. Janowi Pawłowi II. Utwory refleksyjne
  • Wydanie: pierwsze
  • Miejsce i rok: Lublin, Norbertinum, 2016
  • Objętość: 81, [2] s.
  • Format: 135 x 208 mm
  • Oprawa: miękka klejona
  • ISBN: 978-83-7222-582-5
15 PLN
|
20,00 PLN

Rysunki: Zbigniew Jóżwik

Wybór tekstów, recenzja, posłowie: Władysława Książek-Bryłowa

 

Niniejszy tomik fraszek Jana Fiedurka pięknie i trafnie wpisuje się w obchody roku św. Jana Pawła II i jest reakcją na wielkie wydarzenia, jakimi była kanonizacja Ojca Świętego. Autor z niepokojem pyta, co nam zostało z nauk wybitnego rodaka i wielkiego Świętego. Fraszki Jana Fiedurka są przypomnieniem, rozwinięciem, osobistym dopowiedzeniem znanych słów, twórczym pokłosiem katechez papieskich.

Autor, mimo wybrania lekkiej formy – fraszki – pisze teksty osadzone w realiach współczesnego życia społecznego, w którym dostrzega zanik wartości moralnych i szerzenie się kłamstwa, obłudy, braku troski o drugiego człowieka, o co nieustannie zabiegał Papież, przypominając dekalog i historię naszego narodu.

Obecne w twórczości Fiedurka echa twórczości Papieża sprawiają, że „lekkie” w formie fraszki mają pogłębioną refleksję i zakładają aktywność czytelnika w ich recepcji. Fraszki te, uzupełnione znakomitymi grafikami dr. Zbigniewa Jóźwika, mogą być przygodą dla człowieka myślącego, wrażliwego na wartości i piękne słowo o skondensowanej treści.

 

Prof. dr hab. Władysława Książek-Bryłowa, fragm. Posłowia

 

Od Autora

 

We wstępie do pierwszego wydania zbioru fraszek Drogowskazy, opublikowanego w 2012 roku, podkreśliłem, że pierwotną inspiracją do ich powstania były tragiczne wydarzenia z okresu stanu wojennego, które wpisały się w najtragiczniejsze rozdziały naszej historii najnowszej. Za zasadne przyjmuję, aby źródło tamtego niepokoju podkreślić w niniejszej publikacji. W istocie noc grudniowa zrodziła potężny, wewnętrzny bunt. Nie chcąc pozostać biernym, gorączkowo rozpocząłem szukać przestrzeni konkretyzującej ów sprzeciw. W głębi duszy czułem konieczność artykułowania braku akceptacji na rozlewające się zło. W trudnym okresie pojawiły się fraszki, stając się wyrazem poszukiwań, braku mojej zgody na zaistniałą wówczas sytuację polityczną w Polsce. W tamtym czasie mogło się wydawać, że rozbudzone marzenia Polaków, wprzęgnięte w ideały „Solidarności”, legły w gruzach, że noc grudniowa wszystko zniszczy. Jednak podjęty – przez społeczeństwo podziemne – wysiłek podtrzymywał nadzieję na odrodzenie suwerenności i budowę struktur demokratycznych. Owa głęboka wiara okazała się silniejsza od niszczącego wszelką niezależność aparatu przemocy totalitarnego państwa. Zatem fraszki tamtego okresu są zarówno zapisem historycznym, swoistym źródłem, ale i głęboką potrzebą moich duchowych poszukiwań. Rozumiałem, że jedynym punktem odniesienia pozostają wartości, wpisane w ponadczasowy porządek. Z niego wyłaniał się również sposób budowania ducha patriotyzmu, tak bardzo potrzebnego w odczytywaniu znaków czasu.

Wybicie się Polski na niepodległość, wprowadzanie zmian makrosystemowych i makrostrukturalnych nie uwolniło życia narodowego od nowych niebezpieczeństw i zagrożeń. Z niepokojem patrzyłem na nie w dobie transformacji ustrojowej (okresie przełomu), ale i kolejnych latach. Autentycznie cieszyły mnie sukcesy, których nie można nie zauważać. Analizowałem pojawiające się szanse historyczne, których podjęcie czyniłoby z naszego kraju organizm dynamicznie rozwijający się, budujący czytelne, wydolne struktury państwa. Musimy się pogodzić z konstatacją – nie jest to wyrazem narzekania, a wymogiem obiektywnego osądu – że jako naród nie podjęliśmy wielu dziejowych wyzwań. Jako nauczyciel akademicki z nadzieją patrzyłem na możliwość stworzenia szans lepszego startu życiowego dla młodego pokolenia Polaków. Niestety, moje nadzieje coraz bardziej zaczęły rozbijać się o rafy interesów partyjnych, niejasnych układów, a przede wszystkim braku myślenia racjami stanu narodu. Na to wszystko zaczęły nakładać się rozdzierające, niszczące spory. Po latach nastał kolejny trudny czas, znaki tragicznych wydarzeń w Smoleńsku i próby ich zafałszowania. Musiały one budzić kolejny szeroki sprzeciw społeczny. Ten bagaż nowych doświadczeń, obserwacji, niepokojów przelewałem w kolejne fraszki, jakże często pisane in statu nascendi. Niejednokrotnie powstawały one jako mój komentarz, gdy pojawiały się bulwersujące artykuły, publikowane w prasie codziennej lub zamieszczane na stronach internetowych. Problematyka życia politycznego, społecznego czy obyczajowego była zatem coraz częściej podejmowana. Mam świadomość, że na ich odbiór wpływa system wartości czytelnika, a przez to i przyjmowana postawa polityczna.
Przyznaję, pisanie fraszek stało się moją – coraz bardziej pogłębianą – pasją, egzemplifikacją wnętrza, a nie tylko zabawą w składnię czy rozbiór według określonego porządku. Z tych racji można znaleźć w nich wiele emocji. W dobie szumu informacyjnego, ucieczki od odpowiedzialności za słowo, kiedy ilość informacji przekracza możliwość ich percepcji i zrozumienia, fraszki mogą odegrać ważną rolę. Przemawia za tym ich lapidarność, rodząca refleksję, budząca nadzieję w świecie programowo wręcz wprowadzanego relatywizmu – poznawczego, etycznego, estetycznego – praktycznie podważającego wszystkie sfery życia.

 

Spis treści

 

1. Od autora

2. Spuścizna

3. Czy pamiętamy te słowa Św. Jana Pawła II?

4. W szponach relatywizmu wartości

5. Posłowie

6. Nota biograficzna

więcej o książce
zwiń
Polecane

Szkice i wspomnienia o polonistyce KUL-owskiej

In memoriam prof. Danucie Zamącińskiej-Paluchowskiej

Interpretacje wybranych dzieł poetyckich i prozatorskich

Wspomnienia światowej sławy znawczyni dramatu i teatru

Opracowanie o społecznej nauce Kościoła