Dom starej lady
  • Wydanie: pierwsze krajowe
  • Miejsce i rok: Lublin, Norbertinum, 2000
  • Objętość: 217, [1] s.
  • Format: 125 x 195 mm
  • Oprawa: miękka klejona
  • ISBN: 83-7222-049-2

Pierwsze krajowe wydanie debiutanckiej powieści Danuty Mostwin, opublikowanej w Londynie w 1958 roku.
Literacka refleksja pierwszych kroków stawianych w nowej rzeczywistości i na nowym lądzie przez Autorkę i jej pokoleniową formację w Anglii, otwierająca epicką sagę emigracyjną. Autorka z dramatyczną ekspresją i dokumentalnym zacięciem kreśli literacki obraz polskiej emigracji. Ukazuje bolesne doświadczenia wyobcowania, podążający w ślad za nim problem tożsamości w dynamicznym, pożądliwie pędzącym naprzód rytmie Ameryki. Książka jest wnikliwym, psychologicznym i socjologicznym, studium sytuacji i psychiki emigranta, podanym w zbeletryzowanej formie. Jej stylistykę charakteryzuje oszczędność słów, operowanie skrótami myślowymi, fotograficzny układ obrazu, wierność szczegółu, koncentracja nad teraźniejszością – metoda here and now, przeniesiona z pracy społecznej, którą Autorka stosowała w swoim warsztacie pisarskim.
Znakomite źródło wiedzy o losach ludzi, o których w PRL-u wiedzieli nieliczni, a propaganda przedstawiała ich jako zdrajców, którzy przedłożyli rozkosze życia na bogatym Zachodzie nad trudy odbudowy kraju po wojnie.

Fragment książki:

[...] Tak to powoli rozpływało się polskie wojsko. To, które miało wjechać w tryumfującym szyku do kraju. Mundury i szlify ustępowały miejsca czeladniczym fartuchom, a marzenia, niby ptaki o chorych skrzydłach, tuliły się przerażone i smutne.
Odjeżdżali, rozpraszali się coraz bardziej, rozciągali poprzez cały świat nici niewidoczne, które do końca życia miały ich ze sobą wiązać.
Jechali do Australii i Kanady, Argentyny i Wenezueli, do Brazylii i Afryki, we wszystkie zakątki Ameryki Północnej. Pozostawali w Londynie, w małych miasteczkach angielskich, szkockich, walijskich, we Francji i Italii, w Szwecji, Norwegii, Indiach, w Niemczech i Szwajcarii. Docierali do miejsc nieznanych, do zakątków egzotycznych, głodni przygody, nieświadomi, że unoszą w sobie zarazek choroby, która pożerać ich będzie i spalać, aż staną się jak liście jesienne nawiane obcymi wiatrami na obce pola i drogi.
Powoli przestawali być ową armią buńczuczną i zdobywczą, turystami, którzy tylko na krótko, na chwilę odpłynęli do rodzinnego brzegu. Przekształcali się w twór nowy: emigrację drugiej wojny światowej, byłych żołnierzy i „'displaced persons”'.

więcej o książce
zwiń