Premiera: JÓZEF LUCJAN BURCZAK-ABRAMOWICZ, „Józef Abramowicz. Twórczość i działalność artystyczna” (24.04.2021)

24 kwietnia 2021 r. ukazał się album Józefa Lucjana Burczak-Abramowicza poświęcony twórczości i działalności jego ojca, Józefa Abramowicza, kawalerzysty, malarza, wieloletniego dyrektora lubelskiego BWA.

 

Józef Abramowicz związany był z naszym miastem [Lublinem] od wyzwolenia i odegrał w środowisku plastyków niebagatelną rolę. Był wieloletnim dyrektorem Pracowni Sztuk Plastycznych, kierownikiem Biura Wystaw Artystycznych, organizatorem i działaczem Związku Plastyków. Ta działalność uszczupliła z pewnością jego twórczy dorobek, zamierzony skromnie bez ekstrawaganckiej pretensjonalności. Józef Abramowicz nie był artystą wielkiego formatu i to stwierdzenie nie przynosi ujmy. Obce mu były nowatorskie poczynania, idee. Jego świat był wypielęgnowany, cichy i nieco na uboczu. Dlatego może to malarstwo cechuje szczerość i uczciwość. Tak myślał i tak malował. Dzięki tej postawie odnajdujemy w jego malarstwie swoisty klimat, utajoną zadumę.

Artysta z upodobaniem malował konie i kochał konie. Może nawet w tym temacie doszukiwał się metafory ludzkiego życia. Bo są to konie spracowane w ciężkich zaprzęgach i konie wesołe, rozbrykane, cwałujące w stadninie. Co ciekawsze, że choć to temat wyeksploatowany do cna, doszukać się tu można pewnej indywidualności. Może właśnie ta chwilowa nieporadność artysty, to malowanie suchym już pędzlem, zbrudzoną farbą nadaje temu malarstwu wyraźny kościec, odrębność nawet. Wszystko to mieści się jednak w tej ogólnie pojętej konwencji, którą zwykliśmy nazywać malarską kulturą.

Józef Abramowicz znał konie, wiele słów poświęca im nawet w pamiętniku. Nic dziwnego. Ongiś rotmistrz kawalerii, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 roku, a potem lata spędzone w oflagu. Nie ma już prawie ludzi tego pokolenia. Odeszli jak ostatnia ich szarża, jak ułańska piosenka. Było to pokolenie rycerskich tradycji, honoru i dumy. Kto znał Józefa Abramowicza, pamięta jego dystyngowaną sylwetkę rotmistrza. Był zawsze pełen elegancji, taktu i kurtuazji.

 

Marian Makarski, tekst w katalogu Józef Abramowicz. Wystawa pośmiertna